ANGORA nr 11 (15 III 2026) Z ŻYCIA SFER POLSKICH

PISANE PO ŚNIADANIU
Henryk Martenka

Zabolały mnie kondolencje polskiego prezydenta... Modlę się za dusze synów Ameryki, którzy polegli w Kuwejcie w wyniku eksplozji irańskiej rakiety... uniósł się bogobojnie pierwszy obywatel RP. W scenie tej mieści się clou chaosu, jaki w ramach wiosennych  porządków na świecie zaprowadził Donald Trump, bóg Pokoju. Przecież młodzi żołnierze w amerykańskich mundurach zginęli na skutek (!) odwetu Izraela i USA na Teheran, kiedy zaatakowany Iran bronił się jak źle strzelony dzik, siejąc spustoszenie, gdzie i jak mógł... Zabolała mnie obłuda Nawrockiego, bo ten mógł przecież wyrazić też żal z powodu 170 zabitych dziewcząt w zbombardowanej  wcześniej szkole na południu Iranu. Ale nie wyraził... Czemu? Bo to złe dziewczęta były?

Sytuacja globalna przywołuje tytuł komedii „Czy leci z nami pilot?”. Ale sytuacja globalna komedią nie jest. Jest tragedią, która kaleczy  cały świat. Najpierw dotknie Amerykanów, którzy wybrali prezydenta nieobliczalnego, a często niepoczytalnego, i zaczynają to z wolna  rozumieć. Dotknie wspólnotę europejską, dowodząc, że struktura i siła NATO jest przeszacowana, a Unia Europejska jest Unią tylko 
z nazwy. Dotknie uwielbiających Trumpa polityków, którzy marzą o rządach autorytarnych, jak Orbán czy Nawrocki. Wreszcie dotknie inne narody, bo w wyniku rozpalającej się wojny światowej stracą wszyscy!

Nikt nie wie, dlaczego Trump dał się podpuścić ściganemu międzynarodowym listem gończym Netanjahu, który namówił 80-letniego, źle starzejącego się egocentryka, by wzorem Putina rozpocząć „specjalną operację wojskową”. Wszak Putin też chciał tylko zmienić reżim w Kijowie, o czym bełkotliwie zapewnia dziś Trump, władca chaosu, nie rozumiejąc, że czeka go identycznie katastrofalny finał, za jaki  wyśmiewa Bidena po fatalnej ewakuacji wojsk z Kabulu. Trump jest kiepskim politykiem, co pokazał, atakując Iran bez zgody Kongresu i bez jednego uprzedzające go telefonu do sojuszników. Ha! Nie miał nawet planu politycznego, po co mu ta wojna... Ale kto się ośmieli mu to uzmysłowić? Na pewno nie Nawrocki, który już okazał wiernopoddańcze gesty. A jak potraktuje Nawrocki innych sojuszników z NATO? Albo z Unii Europejskiej – martwej, a ciągle żywotnej, jak chodzący zegarek na trupie? Jak się ma do tego fakt, że połowa Polaków nie chce żadnego zaangażowania w wojnę w Iranie?

Wojna w Zatoce dotknęła nie tylko kilkanaście tysięcy polskich turystów, którzy na kilka dni utknęli na tamtejszych lotniskach. Rąbnęła też dotkliwie polskie spółki... „Dziesięć największych pereł w koronie Skarbu Państwa w kilkadziesiąt godzin straciło łącznie ponad 10  mld zł kapitalizacji” – pisze „Business Insider”. Najwięcej stracił bank PKO BP, ale także KGHM, Tauron, PGE, PZU. Na wojnie tracimy  solidarnie, niezależnie od tego, czy Nawrocki łasi się do Trumpa, czy nie. Komentatorzy zwracają uwagę na skutki nieobliczalności (czytaj: niepoczytalności) Trumpa, jakie dotkną nasz region, a pośrednio i świat. Rosjanie i Chińczycy bowiem uważnie liczą potencjał militarny, jaki Amerykanie każdego dnia tracą na Bliskim Wschodzie. To ubytek, który realnie osłabia zachodni świat, bo użyta broń nie wejdzie do gry ani w Ukrainie, ani na Dalekim Wschodzie, gdy – na przykład – Chiny zechcą wejść na Tajwan. Grozę budzi  niezrozumienie tego faktu w Polsce, gdzie szefem BBN jest gość bez dostępu do tajnych danych, a NBP – ekonomista, który dwa lata z  rzędu doprowadził Bank do gigantycznej straty. Teraz pierwszy szczuje, by Nawrocki nie podpisywał ustawy o SAFE (bo to będzie  sukces rządu!), mimo że polska armia łaknie tej życiodajnej kasy, drugi mówi, że rodzimy „SAFE 0” sfinansuje z zysku NBP, choć – jak mówi prof. Noga – to „zero” i tak będzie droższe niż pożyczka europejska. Polityczna burleska trwa w najlepsze, a tylko godziny decydują o naszym być albo nie być.

Wojskowa operacja specjalna Trumpa i Netanjahu ma potrwać krótko, zapewniają agresorzy. Cele, jakie Izrael postawił przed sobą, już są osiągnięte (także w Libanie), zaś Ameryka celów nie miała żadnych. Trump postąpił rutynowo, czyli zrobił to, co usłyszał od  ostatniego rozmówcy. W ubiegłym tygodniu był to Bibi Netanjahu, który znów zyskał czas, by nie trafić za stare przekręty do więzienia  (izraelskiego). Za chwilę Trump uderzy na Kubę albo zajmie Grenlandię i sprzeda Ukrainę, ale na pewno nie uderzy na Rosję. Bo się  boi.

Ludziom rozważającym sens Artykułu Piątego umowy NATO polecam analizę lojalności Stanów Zjednoczonych wobec sojuszników, Kurdów, którym już raz prezydent Bush za wsparcie wojskowe obiecał pomoc w uzyskaniu niepodległości, a teraz Trump kombinuje, jak  użyć Kurdów przeciw Iranowi. Im też gotów jest obiecać wszystko. Nam już przedstawił się jako sojusznik niepewny, kwestionujący  Artykuł Piąty. Czego trzeba więcej, by stracić złudzenia?Porządki Trumpa w geopolityce to aktychaosu i zagrożenia. Trump nie rozumie etycznych skutków swych decyzji, zajmując sterany  umysł złotymi firanami w Sali Balowej w Białym Domu i nieutulonym żalem za nienadanym mu pokojowym Noblem. To, czego nie zyskał  w Wenezueli, przypomina to, czego Bush nie osiągnął w Iraku. Nie mamy więc pewności, czy leci  nami jakiś pilot... Jedynym pilotem nadal w naszym zasięgu jest pilot do telewizora.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.