Zmierzch zapukał do mych okien.
Obejrzał swoje blade odbicie,
Zawiesił firankę z mgły i cieni,
Odleciał powitać nocy przybycie.
Rozwinął swój zwiewny welon,
Otulił nim drzewa w lesie,
Do snu poukładał kwiaty,
I czekał co mu noc przyniesie.
Przyniosła ciemny woal nieba,
A w nim tysiące gwiazd.
Srebrzysty księżyc z poświatą,
By nim czarował uśpiony świat.
25.08.2009