Przykładam głowę do poduszki
Odpływam w senne miraże.
Czekam na kolorowy sen.
Nadchodzi wolno, szary
Uwikłany w sploty zdarzeń
Minionego czasu i dnia.
Oplata mnie, unosi na fali
Splątanych bezbarwnych zjaw,
Czekających na dnie nocy
By wypełnić jej czas.
Zmienia barwy o świcie,
Lekki odpływa hen w dal
By powrócić ponownie
W otchłanie nowej nocy
I tworzyć swój ułudny,
Mroczny świat
15.03.2014