Szlakiem Orlich Gniazd

8 – 9.09.2008 r.

      Czasem słońce nam świeciło,
      A czasami deszcz pomoczył,
      Lecz my ciągle niestrudzeni
      Zwiedzamy nasz kraj  uroczy.
      Dzisiaj droga nas prowadzi
      Szlakiem Orlich Gniazd,
      Gdzie napotkać jeszcze można
      Starych Zamków ślad.

Jedziemy. Przed nami piękny wojaż po Wyżynie Krakowsko – Częstochowskiej. Pogoda w miarę dobra, ale po godzinie jazdy zaczyna padać deszcz, mimo to, humory dopisują, bo wierzymy, że przestanie. Niestety, nie przestał. Towarzyszył nam prawie cały dzień, uatrakcyjniając zwiedzanie. Trasa wiedzie przez piękne, wyżynne tereny, na których, za panowania Kazimierza Wielkiego zbudowano system zamków i strażnic obronnych, mających zabezpieczać granice Polski. Na naszej trasie, w pierwszym dniu, jest Zamek w Olsztynie, Złoty Potok z Pałacem Raczyńskich, Dworkiem Z. Krasińskiego w pięknym zespole Pałacowo-Parkowym. A deszcz ciągle pada… Spod parasoli, peleryn podziwiamy ruiny zamczyska, wyobrażając sobie jaki musiał być potężny w latach świetności. Wędrówka po śliskiej, mokrej trawie i glinie, jest trudna, ale wzgórze zdobywamy i podziwiamy skąpaną w deszczu panoramę okolicy Olsztyna.
Jedziemy dalej, a deszcz pada i pada... Humory, mimo to, dopisują. W czasie wędrówki po parku w Złotym Potoku, oglądamy Pałac Raczyńskich, Dworek Z. Krasińskiego, w którym obecnie mieści się muzeum – niestety zamknięte. Długim spacerem, piękną, leśną aleją wędrujemy do źródeł i Bramy Twardowskiego. Po drodze do Żarek – Letnisko, zwiedzamy w Żarkach –Leśniowo piękne Sanktuarium Matki Boskiej Leśniowskiej z cudownym, uzdrawiającym źródełkiem. I stał się cud - na niebie zaświeciło słońce, za co podziękowaliśmy, Matce Boskiej, zapalając świeczkę dziękczynną przed Jej ołtarzem, w pięknym wnętrzu starego kościoła, wchodzącego w skład zespołu klasztoru OO. Paulinów.
Bazą noclegową był hotel „Kinga” w Żarkach – Letnisko gdzie czekał na nas smaczny obiad i nocleg. Hotel pięknie położony wśród lasów z ładnymi pokojami, zrobił miłe wrażenie.
Wielką przyjemnością, dla mnie i męża, było spotkanie z naszym przyjacielem mieszkającym w Katowicach, który przyjechał po nas i zaprosił na działkę do swoich przyjaciół, położoną w niewielkiej odległości od hotelu. Gospodarze, przyjęli nas bardzo serdecznie i zajadając pyszności przyrządzane na grillu, spędziliśmy uroczy wieczór w towarzystwie przemiłych, przyjaznych ludzi. Przy wesołych pogwarkach czas szybko minął i z żalem, ale trzeba było się pożegnać i wracać do hotelu.
W tym czasie, pozostali uczestnicy wycieczki, bawili się na wesołej wieczorynce, przy śpiewach i tańcach. My też dołączyliśmy do Nich, by w miłym nastroju, zakończyć pełen wrażeń dzień wspólnym śpiewaniem.
Następny dzień powitał nas słonkiem i w dobrym nastroju, po smacznym śniadaniu, wyruszyliśmy na wytyczoną programem trasę: Mirów, Bobolice, Ogrodzieniec i jeśli czas pozwoli, Częstochowa.
Piękne ruiny zamków, położone na wysokich wzgórzach, górujące nad okolicą, widoczne są z daleka. Zamki w Mirowie, Bobolicach położone są blisko siebie. Z Mirowa do Bobolic idziemy spacerkiem wąską dróżką między skałkami. Czasami trudno utrzymać równowagę, ale do Zamku w Bobolicach docieramy bez trudu. Potężne mury twierdzy (4 m.) przetrwały, a w nich pełne tajemnic legendy. Zniszczony przez szwedzką nawałę w 1657 r. stracił na znaczeniu. Obecnie stanowi własność prywatną i jest remontowany - powstanie hotel z dużym zapleczem gastronomicznym.
Największe wrażenie zrobił na nas ogromny masyw Zamku w Ogrodzieńcu. Ruiny zajmują duży teren, który został zagospodarowany dla potrzeb licznie przybywających tu turystów: kramy pamiątkarskie, amfiteatr, kawiarnia na podzamczu i wewnętrznym dziedzińcu. Może jest to potrzebne, ale psuje piękno tego zamczyska. Zbudowany w 1138 r., zrównany z ziemią przez Tatarów, a odbudowany częściowo, przechodził z rąk do rąk możnych rodów, bogatych kupców - był zamieszkany do 1810 r.
Przed nami Częstochowa. Podjazd pod Jasną Górę i zaledwie 20 min. na wejście do klasztoru i zjedzenie obiadu. Tempo ogromne, ale cieszymy się, że tu jesteśmy. Chwila modlitwy i skupienia przed Cudownym Obrazem Najświętszej Marii Panny, szybki obiad w najbliższym barku i ruszamy w powrotną drogę.
Wracamy do Warszawy, na Mazowsze, które jest równie piękne jak Jura Krakowsko – Częstochowska. Piękna nasza Polska cała….

Wspomnienia z wycieczki