Szczyrk
15-31.08.2009 r.
Porośnięte strzelistymi smrekami
Szczytami sięgają chmur.
Słońce pieści je promieniami
I złotem maluje zbocza gór.
Po częstych wyjazdach nad morzem, zatęskniliśmy z mężem za górami. Nie było nas tam bardzo, bardzo dawno. Minęły lata, czas zrobił swoje, bo już nie te siły, nie te nogi i dlatego postanowiliśmy wybrać się w rejony o łagodniejszym terenie, by móc, bez większego wysiłku uprawiać piesze wędrówki górskie.
Jeżdżąc palcem po mapie, wybór padł na Szczyrk. Miasto położone w północno-wschodniej części Beskidu Śląskiego, w kotlinie rzeki Żylicy. Wyruszyliśmy na spotkanie z górami, które powitały nas piękną, słoneczną pogodą. Szczyrk zauroczył nas od pierwszej chwili. Otoczony ze wszystkich stron szczytami górskimi, z wtulonymi w kotlinie i na zboczach gór domkami, przedstawiał piękny widok. W Willi „Basia” czekał na nas przytulny pokój, sympatyczna gospodyni, smaczny i obfity obiad i życzliwy uśmiech. Od razu poczuliśmy się jak w gościnie u kogoś bliskiego. Na drugi dzień, wielką frajdę zrobił nam nasz Przyjaciel, przyjeżdżając do nas z Katowic. Spędziliśmy razem, po długim okresie niewidzenia, uroczy dzień. Był spacer po mieście, opowieści….…i dzień minął zbyt szybko.
Następne dni wypełniały planowane wycieczki, na miarę naszych możliwości i sił. Poznawaliśmy miasto, jego uliczki, po których chodziliśmy pod górkę mocno sapiąc, a innym razem z górki. Sklepy z pamiątkami, kawiarenki, restauracje kusiły spacerujących turystów. Codziennie, po wędrówkach, odwiedzaliśmy kawiarnię JavaKava, gdzie była miła atmosfera, dobra kawa, a co najważniejsze dostępny internet. Mieliśmy okazję zobaczyć treningi skoczków narciarskich na skoczni. Każdy kolejny dzień dostarczał nowe doświadczenia. Odwiedziliśmy stareńki kościółek p.w. św. Jakuba Apostoła liczący ponad 200 lat. Wspaniałym przeżyciem była wyprawa na Skrzyczne (1257m) wyciągiem krzesełkowym. Sunęliśmy zawieszeni miedzy niebem a ziemią w niezmąconej niczym ciszy, zachłystując się cudowną panoramą gór, kotlin, pełnych kolorowych domków. Odwiedziliśmy Sanktuarium Matki Bożej Królowej Polski „Na Górce” i razem z pielgrzymami obmyliśmy twarze wodą ze słynącego z cudów źródełka. Prawie każdy napełniał tą wodą przyniesioną butelkę. Zachęceni piękną pogodą wybraliśmy się do Chaty Wuja Toma na Przełęcz Karkoszczonkę. Niestety przeliczyliśmy się z siłami i z żalem, ale musieliśmy po przebyciu 3/4 trasy zrezygnować i autobusem wróciliśmy do miasta. Postanowiliśmy nie uprawiać już turystyki pieszej i wybraliśmy się na wycieczkę autobusową do Bielska Białej i Cieszyna. Czasu było nie wiele, bo musieliśmy dopasować bezkolizyjnie połączenia autobusowe, ale się udało i mogliśmy zobaczyć, co prawda fragmentarycznie, te miasta. Podziwialiśmy piękną architekturę dobrze zachowanych starych domów, liczne parki i skwerki pełne zieleni. Pobyt zbliżał się do końca. Nie wszędzie byliśmy, nie wszystko udało się nam zobaczyć, ale to co widzieliśmy było piękne, miłe i będziemy często do tych wspomnień powracać.