26.06.2008 r.
Lwowskie klimaty
Lwowskie echa idą za nami
I będą niezapomniane,
Bo urzekło nas to miasto,
Przez wielu tak kochane.
Lwów – miasto, o którym śpiewają piosenki, opowiadają sentymentalne wspomnienia ci, którzy tam się urodzili, wychowali, czy okresowo mieszkali. Pragnienie zobaczenia, poznania tego miasta było tak silne, że zapisaliśmy się z mężem na 4. dniową (23 – 26.06.08) wycieczkę do Lwowa.
Wesoły autobus wyruszył z Warszawy z 2. godzinnym opóźnieniem, a mimo to, w niezłych humorach i z pozytywnym nastawieniem, zajmowaliśmy wyznaczone miejsca i rozpoczęła się oczekiwana przygoda. Chociaż trasa była długa, a podróż uciążliwa, to czas nam szybko mijał uprzyjemniany pogwarkami, śpiewanymi piosenkami.
Granicę przekroczyliśmy bezkolizyjnie i szybko, bo po dwóch godzinach, byliśmy znów na trasie. Pierwszy dłuższy postój był w Żółkwi – miasto założone w 1597 r. przez hetmana Stanisława Żółkiewskiego, z piękną Kolegiatą i Zamkiem, które to zabytki zachowały się i są ozdobą miasta, a Zamek w Żółkwi, był ulubioną rezydencją Jana III Sobieskiego. Piękna Kolegiata jest od kilkunastu lat remontowana za pieniądze ze składek wiernych, datków zwiedzających, dotacji z instytucji, z Polski.
O 21-ej szczęśliwie dojechaliśmy na miejsce przeznaczenia – do Lwowa. Bazą i domem, na czas naszego pobytu, był ładny i wygodny hotel „Walentyna” w Brzuchowicach, oddalony od miasta około 20 km. Tu czekał na nas smaczny obiad i odpoczynek.
Następny dzień powitał nas piękną, słoneczną pogodą i wypoczęci, po dobrym śniadanku wyruszyliśmy na spotkanie z historią, o której opowiadał i pokazywał przez trzy dni świetny przewodnik.
Miasto zachwyciło, nas na wstępie, pięknym położeniem na wzgórzach, w otoczeniu lasów i tonące w zieleni starych drzew. Przedstawiony program był bardzo bogaty, może i przez to męczący, ale dzięki temu zobaczyliśmy wiele wspaniałych zabytków tego miasta, poczuliśmy jego klimat z kamiennym brukiem pod nogami, wąskimi uliczkami, starymi domami mającymi za sobą lata świetności i czekającymi na remont. Cieszyły nasze oczy te fragmenty miasta gdzie odzyskały swój blask odrestaurowane zabytkowe kamienice, kościoły, place, pomniki, wspaniały Teatr Opery i Baletu, Uniwersytet Lwowski, Ratusz, dworzec kolejowy. W każdym niemal zakątku widać trwały ślad polski. Jest on w nazwach ulic: Kopernika, Mickiewicza, Konopnickiej, w nazwach domów: Potockich, Zamojskich, Lubomirskich. Piękne centrum Lwowa wpisane zostało w 1998 r. na listę światowego dziedzictwa kulturowego – UNESCO.
Dużym przeżyciem był pobyt na cmentarzach: Łyczakowskim, Orląt Lwowskich. Na widok tylu mogił, pochyliły się głowy w zadumie i modlitwie za tych co pozostali tu na zawsze, świadcząc jak bardzo umiłowali tę ziemię, na której żyli, tworzyli, o którą walczyli.
Zobaczyliśmy piękne miasto, poczuliśmy jego urok, klimat i pełni wrażeń, które tkwić będą w nas głęboko, wróciliśmy do Polski.
Wspomnienia z wycieczki