program SAFE Bartosz T. Wielińki Ślązak, rocznik 1978. W „Wyborczej” od roku 1998. W latach 2005-2009 korespondent w Berlinie. Od 2019 r. zastępca redaktora naczelnego. Najczęściej pisze o Niemczech, dawnych i obecnych. Wydał „Złych Niemców” i „Wojnę lekarzy Hitlera”.
To chyba pierwszy przypadek w historii Polski, by prezesa Narodowego Banku Polskiego - organu konstytucyjnego - poproszono by dał komuś alibi. Nie znajduję bowiem innego racjonalnego wytłumaczenia obecności Glapińskiego u boku prezydenta Nawrockiego.
Nawrocki szuka pretekstu, by odrzucić SAFE
Dużo to nam mówi o Glapińskim, że na taki układ poszedł. Dużo mówi też o Nawrockim i o jego otoczeniu, że tak desperacko szukają pretekstu, by wyrzucić do kosza ustawę, która ma pomóc gruntownie zmodernizować polskie siły zbrojne, policję, Straż Graniczną, a przede wszystkim polski przemysł zbrojeniowy.
Polacy w sprawie programu SAFE wypowiadają się jednoznacznie. Z sondaży wynika, że większość chce, by prezydent podpisał ustawę pozwalającą przyjąć prawie 44 mld euro pożyczki - niskooprocentowanej, z odłożoną na 10 lat spłatą - od Unii Europejskiej na potrzeby wzmocnienia polskiej obronności. Jednoznacznie za SAFE wypowiadają się wojskowi, w tym generałowie, których na stanowiska dowódcze mianowano jeszcze za rządów PiS i dowódcy innych służb mundurowych.
Jednak dla Nawrockiego i jego otoczenia z PiS program SAFE jest nie do przyjęcia.
Bo stworzenie tego programu przez Unię Europejską jest sukcesem rządu Donalda Tuska i doprowadzi w Polsce do przeobrażeń, na których Tusk będzie pomnażał polityczny kapitał.
Można śmiało zakładać, że 20 mld złotych, które zostaną wydane na ciężki sprzęt wojskowy produkowany w Hucie Stalowa Wola, doprowadzi do metamorfozy całego regionu. W Stalowej Woli, w hucie i wokół niej powstaną nowe miejsca pracy, przybędą nowi mieszkańcy, miasto rozkwitnie.
A przecież do tej pory była to twierdza Prawa i Sprawiedliwości. Na Nowogrodzkiej na taki scenariusz nie mogą sobie pozwolić. Stalowa Wola rozkwitać może tylko pod rządami PiS. Gdy rządzi Tusk - ma być w ruinie.
Element drugi: SAFE to program europejski, który wspiera europejskich producentów broni. Patrząc na nieskrywaną niechęć do broni produkowanej w Europie, także w Polsce - politycy PiS mówili wręcz o złomie - można domniemywać, że partia Jarosława Kaczyńskiego chodzi wręcz na sznurku lobbystów amerykańskich. Lokajski stosunek PiS i Nawrockiego do prezydenta USA Donalda Trumpa jest faktem. Amerykanie przecież oficjalnie mówią, że będą SAFE zwalczać i robią to rękami PiS oraz ludzi polskiego prezydenta.
Reszta, a więc opowieści, że zarobią na nas Niemcy, o transferze miliardów na Ukrainę czy troska o stan finansów publicznych, to ozdobniki. Liczy się to, by nie dopuścić do sukcesu Tuska i spełnić wolę Amerykanów. Jak przekonać opinię publiczną, że weto SAFE będzie w interesie Polski? Powiedzieć, że pieniędzy na zbrojenia nie trzeba szukać w Europie, tylko można znaleźć je w Polsce i to za darmo.
I tu do mikrofonu podchodzi pisowski prezes NBP Adam Glapiński.
Czy prezydent Nawrocki chce złamać konstytucję?
Nie znamy szczegółów propozycji rzuconego przez Nawrockiego pomysłu SAFE na zero procent. Ale skoro finansowanie zbrojeń ma odbywać się w oparciu o złoto z zasobów NBP, trzeba zapytać, czy prezydent chce otwarcie złamać konstytucję? Zabrania ona bowiem zadłużania się państwa w banku centralnym. Choć zdaję sobie sprawę, że pisowski prezes Trybunału Konstytucyjnego mógłby nie doszukać się w tym niczego złego.
Rezerwy złota NBP wycenia się na ponad 300 mld zł, to jedna trzecia wszystkich rezerw banku centralnego. Ze słów Nawrockiego wynika, że na zbrojenia miałoby pójść 185 mld zł, czyli ponad połowa rezerw złota. Oznaczałoby to zmniejszenie rezerw NBP - w bardzo niepewnych czasach - o prawie 20 proc.
Tak radykalny - by nie powiedzieć - szaleńczy krok odbiłby się na kursie złotego, na ratingu Polski i oprocentowaniu obligacji.
NBP dysponowałby mniejszymi możliwościami interweniowania na rynku. A wszystko stałoby się dlatego, że Nawrocki i politycy PiS chcieli dokopać Tuskowi oraz przymilić się do ludzi Trumpa, więc odrzucili tanią pożyczkę z Unii Europejskiej.
Ale spokojnie. To się nie stanie. Scenariusz z wykorzystaniem złota NBP wymagałby ustawy. Gdyby prezydent skorzystał z inicjatywy ustawodawczej, Sejm ten niedorzeczny pomysł odrzuci w pierwszym czytaniu. Rząd o tak szkodliwym dla finansów pomyśle nie będzie chciał rozmawiać. Wobec tego Nawrocki będzie miał podkładkę pod weto.
Już widzę posłów PiS - którzy niedawno pytani na sejmowym korytarzu twierdzili, że polski sprzęt wojskowy to złom - teraz będą przekonywać, że warto wydać na niego - łamiąc konstytucję - polskie złoto.
Ciemny lud to kupi?
Redakcja Artur Brzozowski