Kiedy z nosa się leje

Sławomir Zagórski
Na alergiczny katar uskarża się aż jedna czwarta młodych dorosłych Polaków. Co robić, gdy nas dopadnie, a czego unikać

Fachowa nazwa tej choroby brzmi: alergiczne zapalenie błony śluzowej nosa. Nikt poza lekarzami tak jednak o niej nie mówi. Jeśli już, to raczej alergiczny nieżyt nosa, a jeszcze częściej alergiczny katar lub katar sienny. Ta ostatnia nazwa jest o tyle nieprecyzyjna, że zakłada, iż przyczyną choroby są pyłki roślin, a dolegliwości pojawiają się wyłącznie w okresie ich pylenia. Zaczynają się więc w lutym, czasem – jeśli zima była ciężka – w marcu, i utrzymują się do września, bo tak właśnie przebiega pylenie roślin w Polsce. Ale alergiczny nieżyt nosa może również (choć ma to miejsce rzadziej) trwać okrągły rok i wtedy jego przyczyną nie są pyłki, lecz roztocza kurzu domowego lub alergeny zwierzęce.

Niezależnie od przyczyny w chorobie tej dokucza nam głównie nos. I stąd powszechne przekonanie, że zlokalizowana jest ona wyłącznie w tym miejscu. Tymczasem to nieprawda. Nasz układ oddechowy nie ma bowiem barier i stanowi całość, począwszy od nosa, poprzez jamę nosową, gardło, tchawicę, aż do oskrzeli. I jeżeli na którymś poziomie pojawi się stan zapalny, jest to natychmiast zauważone przez cały układ oddechowy. Dlatego właśnie aż u połowy osób cierpiących na alergiczny nieżyt nosa stwierdza się tzw. nadreaktywność oskrzeli (oskrzela reagują wtedy niewspółmiernie silnie na czynniki takie jak alergeny, dym tytoniowy lub zimne powietrze). To koronny dowód, że oskrzelom „nie jest wszystko jedno”, czy nos jest zdrowy, czy nie.

Ale to działa również w drugą stronę. Aż 75 proc. astmatyków, a więc osób, u których choroba toczy się w oskrzelach, cierpi na alergiczne zapalenie błony śluzowej nosa.

Co czwarty Polak

Alergiczny nieżyt nosa to najczęstsza choroba alergiczna w Polsce. Z niedawno zakończonych badań epidemiologicznych (ECAP) wynika, że z jej powodu cierpi aż 22-25 proc. naszej populacji. Dwukrotnie częściej chorują mieszkańcy miast niż wsi.

Z alergicznym katarem zmagają się ludzie w każdym wieku, ale problem pojawia się najczęściej już w dzieciństwie. Jeśli np. alergia u małego dziecka zaczyna się od tzw. atopowego zapalenia skóry, to u mniej więcej jednej trzeciej spośród tych maluchów rozwija się w wieku trzech-pięciu lat alergiczny nieżyt nosa. Potem kłopot niestety nie mija. Badanie ECAP poza dziećmi objęło też Polaków w wieku 22-44 lata i w tej grupie wiekowej na alergiczny katar uskarża się nadal do 25 proc. osób. Choroba może pojawić się także po sześćdziesiątce i później, choć znacznie rzadziej.

Kichanie, lejąca się woda, świąd

Co się dzieje w chorym nosie?

Pojawia się stan zapalny w błonie śluzowej. Jego konsekwencją są następujące dolegliwości:

– świąd

– kichanie

– wodnisty wyciek z nosa

– poczucie obrzęku, niedrożności nosa.

Dolegliwości te są typowe i występują łącznie. Najbardziej charakterystyczna z nich to wodnista wydzielina. Z nosa leje się dosłownie bez przerwy. – Pacjenci opowiadają, że często nie zdążają z wyciąganiem chusteczki – mówi dr n. med. Katarzyna Wrotek, dyrektor medyczny Adax-Med Centrum Alergii i Astmy w Warszawie.

Wyżej wymienionym typowym dolegliwościom mogą (ale nie muszą) towarzyszyć inne. Są to:

– dolegliwości ze strony oczu, tj. ich swędzenie, łzawienie

– bóle zatok (boli czoło, policzki)

– kaszel.

To nie przeziębienie

Pacjenci często nie orientują się, że przyczyną ich problemów jest alergia, i zwłaszcza początki takiego kataru biorą za objaw przeziębienia. Wtedy też zwykle leczą się na własną rękę – idą do apteki i kupują krople obkurczające naczynia krwionośne dostępne bez recepty. Leki te na początku rzeczywiście pomagają, zmniejszają bowiem obrzęk błony śluzowej nosa i wyciek wodnistej wydzieliny. Jeśli jednak bierze się je dłużej niż tydzień, mogą porządnie zaszkodzić, wywołując przewlekły polekowy nieżyt nosa, który nie ma nic wspólnego z alergią, może za to przez dłuższy czas wywoływać uporczywy katar.

Jeśli zorientujemy się więc, że to nie przeziębienie, a katar nie mija, najlepiej zgłosić się po poradę do alergologa.

Pacjenta z dolegliwościami nie można jednak diagnozować w kierunku alergii. To ma sens dopiero wtedy, gdy objawy stanu zapalnego miną. – Przede wszystkim muszę poinstruować chorego, jak powinien postępować, no i naturalnie go leczyć – mówi dr Wrotek. – Edukacja pacjenta jest tu najważniejsza – dodaje lekarka.

Chory w pierwszej kolejności powinien starać się unikać kontaktu z alergenem. W przypadku pyłków nie jest to wykonalne w 100 proc., ale należy przynajmniej ten kontakt ograniczyć, np. zmieniać ubranie po przyjściu do domu, a także wziąć prysznic. Jeśli mamy ochotę na spacer, najlepiej wybrać się na niego po deszczu. Podczas jazdy samochodem niewskazane jest otwieranie okien.

Jeśli ktoś już wie, że jest np. uczulony na pyłki brzozy, nie powinien w kwietniu (a więc w okresie pylenia tych drzew) jeździć tam, gdzie rośnie dużo brzóz. Podobnie z trawami. Nie wybieramy się na łąkę w maju-czerwcu, tylko staramy się w tym czasie trzymać obszarów zabudowanych.

Czym się leczyć, jak odczulać

Do leczenia alergicznego nieżytu nosa używa się tzw. leków przeciwhistaminowych (można je podawać do nosa, do oczu i w postaci tabletek). Jeśli katar jest bardzo nasilony, można stosować też glikokortykosteroidy (do nosa).

Lekarz zawsze dopytuje się o dolegliwości z poprzednich lat, o to, kiedy i jak długo trwały. Jeśli katar zdarzył się po raz pierwszy lub pacjentowi trudno odpowiedzieć na pytania, leki podaje się do czasu zakończenia pylenia danej rośliny. Chorzy rzadko reagują jednak tylko na jeden pyłek, częściej na kilka.

Warto podkreślić, że wyżej wymienione leki nie leczą z alergii, lecz działają wyłącznie na objawy, pozwalają przetrwać okres pylenia danej rośliny z lepszym samopoczuciem. A zatem gdy przestanie się je brać, a roślina pyli dalej, dolegliwości powrócą. Podobna sytuacja będzie też miała miejsce za rok.

By spróbować przerwać ten ciąg nawracających dolegliwości, należy wykonać badanie z alergenami, które może ustalić, co jest przyczyną naszych kłopotów. Robi się je wtedy, gdy pacjent czuje się dobrze, a więc najczęściej w okresie jesiennym. W grę wchodzą tzw. testy skórne albo badanie krwi (szuka się w niej specyficznego białka – immunoglobuliny E).

– Dzięki tym badaniom jesteśmy w stanie ustalić, czy możemy włączyć jedyną terapię przyczynową, czyli odczulanie – mówi dr Wrotek.

Odczulanie trwa od minimum trzech do pięciu lat. Ten okres najczęściej wystarcza, by odczulić na pyłki roślin. W przypadku alergenów zwierzęcych leczenie może trwać jeszcze dłużej. Rolą odczulania jest doprowadzenie do sytuacji, kiedy układ immunologiczny pacjenta nauczy się tolerować alergeny. Jeśli się to uda, organizm może przez następnych 10 lat przestać na nie reagować. Taki jest średni wynik, ale ponieważ alergia jest chorobą bardzo zmienną, lekarze nie potrafią precyzyjnie przewidzieć reakcji układu immunologicznego i tego, jak będzie przebiegać choroba w przyszłości. U ponad 70 proc. chorych odczulanie przynosi jednak wyraźne efekty.

Dawniej odczulanie należało do rzadkości i trudno było namówić na nie pacjentów. – Dziś coraz częściej zgłaszają się chorzy, którzy od razu wiedzą, czego chcą, i na wstępie proszą o konkretne odczulanie – mówi dr Wrotek.

Nie wszyscy jednak mogą to robić. Nie stosuje się tej terapii u:

– kogoś, u kogo nie wykryto w badaniach alergii (nie znaczy to, że nie są oni alergikami, ale reakcja ich organizmu jest niezależna od IgE)

– osób z przewlekłymi chorobami, np. tarczycy, czy cierpiącymi na cukrzycę typu 1.

– kobiet w ciąży (nie wolno zaczynać odczulania, ale można kontynuować)

– dzieci poniżej piątego roku życia.

Nie ma natomiast górnej granicy wieku odczulania.

Uwaga na astmę

Od alergicznego kataru się nie umiera, ale nie należy tej choroby bagatelizować. Zaniedbanie leczenia prowadzi bowiem do nasilenia dolegliwości.

Uwaga! Aż u co trzeciego alergika z alergicznym nieżytem nosa rozwija się poważne schorzenie – astma oskrzelowa.

Wiecznie cieknący, obrzęknięty nos może stać się także przyczyną zaburzeń snu, zmęczenia i niewyspania w dzień, bólów głowy, kłopotów z koncentracją, problemów z nauką.

– Dlatego jeśli ktoś stwierdzi, że w ciągu dwóch kolejnych lat dolegliwości nawracają, warto wybrać się do alergologa – przekonuje dr Wrotek. – Im dłużej się czeka, tym bardziej błona śluzowa nosa się zmienia (w sensie anatomicznym) i wtedy coraz trudniej te zmiany odwrócić oraz zlikwidować objawy nawet odczulaniem – tłumaczy lekarka.

ŚWIATOWY TYDZIEŃ ALERGII

W tym roku po raz pierwszy między 4 a 10 kwietnia obchodziliśmy Światowy Tydzień Alergii. Ma on zwrócić uwagę na globalny wymiar chorób alergicznych, dotychczas postrzegano je bowiem jako problem wyłącznie krajów zamożnych. Badania wskazują jednak, że częstość występowania alergii na całym świecie wzrasta dramatycznie, a zjawisko to dotyczy zarówno krajów rozwiniętych, jak i rozwijających się.

Choroby alergiczne są chorobami przewlekłymi, które znacznie obniżają jakość życia chorych i ich rodzin oraz istotnie obciążają budżet ochrony zdrowia. Niektóre alergie mogą nawet stanowić zagrożenie życia.

Z powodu alergii cierpi aż 30-40 proc. populacji świata. Ponad 300 mln ludzi choruje na astmę oskrzelową, 250 tys. co roku z tego powodu umiera. Wraz z liczbą chorych rosną także koszty ich leczenia. Dla przykładu w 2007 r. w USA wydano na ten cel ponad 40 mld dol.

Choroby alergiczne występują u prawie 40 proc. populacji Polski, w tym: katar alergiczny u ponad 20 proc., objawy astmy u prawie 12 proc., cechy atopowego zapalenia skóry u 7-9 proc. Polska obok Wielkiej Brytanii i Niemiec jest jednym z najbardziej dotkniętych tym problemem krajów w Europie.

Wielu chorych nie wie, że cierpi z powodu alergii czy astmy. Tymczasem współczesna medycyna potrafi skutecznie walczyć z objawami tych chorób. Każdy alergik, stosując się do zaleceń lekarskich, może prowadzić normalny tryb życia niezakłócony atakami, wysypkami czy obrzękami. Alergię można kontrolować. Można ją również leczyć, odczulając pacjentów.

Jest to jednak możliwe tylko wtedy, gdy będzie rosła społeczna świadomość na temat tych chorób. Gdy będzie się je lepiej diagnozować, a chorzy będą się stosować do zaleceń specjalistów.

Wierzymy, że Światowy Tydzień Alergii zwróci uwagę opinii publicznej na ten problem.

Polskie Towarzystwo Alergologiczne

One Reply to “Kiedy z nosa się leje”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *