Taśmy Kaczyńskiego. Idea za miliony, czy dwie wieże jako dar dla prezesa PiS

Wojciech Czuchnowski, Iwona Szpala  5 lutego 2019 | 04:30

„Dawanie pieniędzy ludziom jest konieczne, żeby mieć przez kolejne cztery lata władzę. Myślę, że to będzie jeszcze osiem lat rządów” – mówi w nowych nagraniach Kazimierz Kujda, jeden z najbliższych ludzi Jarosława Kaczyńskiego.

Z nagranych na początku czerwca 2018 r. dwóch rozmów z szefem NFOŚ Kazimierzem Kujdą wynika, że Gerald Birgfellner, austriacki biznesmen, który 14 miesięcy pracował nad projektem „K-Towers”, szuka u Kujdy wsparcia. Obawia się, że za swoją pracę może nie dostać pieniędzy, widzi bowiem, że spółka Srebrna jest coraz mniej zainteresowana inwestycją. Zaczyna nagrywać swoje spotkania. Birgfellner prosi Kujdę o pomoc w negocjacjach z zarządem Srebrnej. Choć prezesem spółki jest jego żona, szef NFOŚ podejmuje się tej misji. Prezes Kaczyński, który dotąd „pilotował” sprawę projektu, leży wtedy w szpitalu, tam przyjmuje ważnych polityków obozu rządzącego, rozstrzyga też o losie projektu wież.

Birgfellner przyjeżdża do gabinetu szefa NFOŚ. Kujda nie ukrywa: choć formalnie jest poza spółką, w sprawę inwestycji w biurowce jest zaangażowany. No i ma wpływ na decyzje swojej żony. Zapewnia, że Austriak ma jej poparcie…

To ważne dla pana Kaczyńskiego

W rozmowie, którą ujawniamy, znów ważne są wybory: samorządowe w 2018 r. i parlamentarne – planowane na jesień 2019 r. PiS musi je wygrać. Kujda i Birgfellner są zgodni: przed zwycięskimi wyborami nie da się zbudować wież.

– Myśli pan, że wygracie? – pyta Austriak. – Oczywiście – odpowiada Kujda. Birgfellner: – A wtedy? Kujda: – Projekt powinien być gotowy… To byłby pomnik. Można by tam przenieść Instytut [Lecha Kaczyńskiego].

Birgfellner: – Miłe piętro, miły instytut, miła sala kongresowa imienia jego brata.

Kujda: – I lepsze biura. Wiem, jak to ważna idea, mieć ten budynek…

Birgfellner: – To największe życzenie pana Kaczyńskiego, to centrum kongresowe. Dla jego brata, dla pamięci o nim, to będzie fantastyczne. W tym miejscu, w takiej lokalizacji.

Kujda: – Wiem, że będzie to także ważne dla Instytutu, bo Instytut będzie właścicielem.

Birgfellner: – Tak

Kujda: – Starałem się, jak to tylko możliwe, bo to jest ważne dla prezesa Kaczyńskiego.

Birgfellner: – Chcemy jak najlepiej dla prezesa.

Kujda: – To jest bardzo ważne dla Polski, dla naszej historii, dla wszystkiego…

Z nagrania wynika, że pierwsza rozmowa odbywa się podczas ogłaszania przez rząd nowych programów społecznych. Mają pomóc w nadchodzących wyborach samorządowych. Panowie mówią o walce ze smogiem za pieniądze UE, programie ”Czyste powietrze” i dopłatach do termomodernizacji . W tym kontekście Kujda deklaruje, że „dawanie pieniędzy ludziom jest konieczne”.

Człowiek w drzwiach obrotowych

Nazwisko Kazimierza Kujdy stało się głośne, gdy podczas drugiej prezesury w NFOŚ (pierwsza była za rządów AWS), w 2007 r., Fundusz przyznał 27 mln zł na poszukiwania wód geotermalnych fundacji Lux Veritatis Tadeusza Rydzyka. Dotację zablokował rząd PO, ale gdy po wyborach 2015 Kujda wrócił do Funduszu, błyskawicznie odblokował wsparcie dla Rydzyka, dopłacając odsetki.

Kiedy rząd PO wyrzucił Kujdę z NFOŚ, Rydzyk wystawił mu laurkę: „Gdy zabraknie miłości Boga i człowieka, można wprowadzić totalitaryzm nawet bez wojska, bez karabinów. Jak? Wykorzystuje się w tym celu administrację, sądy, media. Z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska zostali wyrzuceni na bruk prezes Mariusz Gajda, Kazimierz Kujda. Czy to jest demokracja? Mamy obowiązek upominać się o tych ludzi skrzywdzonych”.

Kujda to protegowany Stanisława Kostrzewskiego, wieloletniego skarbnika PiS. – Staszek zawsze cenił fachowość Kazika. To, że trzymał się na dystans od wewnętrznych awantur w partii – opowiada jeden z działaczy. Były polityk PC charakteryzuje go tak: „człowiek bez ambicji politycznych, ale ze zmysłem biznesowym”.

Rozmowy między Kujdą a Birgfellnerem są prowadzone po angielsku, bez tłumacza. Pierwsza trwa 23 minuty, druga 39 minut. Rozmawiają swobodnie, znają się od lat. Z pierwszych słów Birgfellnera wynika, że spotkanie z Kujdą aranżował Kaczyński: – Prezes prosił o wspólne spotkanie z panią Goss i panem. I chciałbym się z panem spotkać, żeby wiedzieć, po której jest pan stronie. Jak zapewne pan wie, pracuję nad tym projektem od ponad roku, w większości negocjując, jest wiele negocjacji i renegocjacji, bo jest ciągle wiele zmian i wycen – mówi Austriak (jak ujawniliśmy w ub. tygodniu, Birgfellner od maja 2017 r. miał z prezesem PiS 19 spotkań w sprawie Srebrnej).

Dalej zachwala biznesowy pomysł: – To jest wspaniały projekt. Może być dla prezesa i jego brata, bo planujemy wielką, ogromną salę kongresową, która może nosić imię [Lecha Kaczyńskiego]. I mamy gotowy komplet planów (…) przygotujemy wszystko co do detalu (żeby dostać?) WZ [warunki zabudowy i zagospodarowania]. I obiecuję, że złożymy wniosek o WZ po pierwszych wyborach, powiedzmy w lutym, marcu [2019]. Jeśli to odpowiada prezesowi i panu. Uważam, że nie miałoby sensu zatrzymać się teraz, bo jest wiele kosztów – tłumaczy Austriak.

Kujda dopytuje, co może zrobić, jak pomóc.

Birgfellner: – Myślę, że jesteśmy w tym samym miejscu, chcemy jak najlepiej dla prezesa. A jego życzeniem jest to mieć.

Uważa, że Kaczyński „jest bardzo nieprzekonany”, wini za to otoczenie prezesa PiS. – Ponieważ ma wielu ludzi, którzy mówią tu i tam, że może nie. Może to nie jest dobre dla PiS? Wie pan, że to nie jest dobre dla partii – żali się Kujdzie. I dalej: – Ale jak wspomniałem, również prezesowi, powiedziałem, „okej, planujemy tylko dla wuzetki, potem czekamy do wyborów w przyszłym roku i zobaczymy. Tak czy inaczej, jeśli wygracie wybory, to możemy wystąpić o pozwolenie na budowę. Po wyborach możemy składać wniosek o pozwolenie na budowę…

„Musieliśmy mieć akceptację Kaczyńskiego”

Kujda mówi, że na przeszkodzie inwestycji stoi Janina Goss, działaczka PiS, stronniczka prezesa. Zasiada w zarządzie Srebrnej, ale to szara eminencja spółki znana z twardej ręki do finansów. W spółce jest od 2012 r. Prezes Kujda: – Czasami misja jest niemożliwa. Pracowałem z nią przez trzy albo cztery lata (…) w Srebrnej. Nie można sobie wyobrazić tej sytuacji. Jestem w pełni szczery. Z nią nie jestem w stanie nic zrobić – rozkłada ręce.

Birgfellner przypomina, że „cztery, pięć” lat temu (gdy Kujda był prezesem Srebrnej, a PiS był w opozycji) też negocjowali jeden z wariantów projektu. Kujda przyznaje, że wtedy też decyzje podejmował Kaczyński (który formalnie nie jest we władzach Srebrnej). – Po każdym naszym spotkaniu jechałem do pana Kaczyńskiego i tłumaczyłem mu wszystko, w szczegółach. I długo wszystko było akceptowane przez niego, ale na koniec powiedział: nie – wspomina Kujda.

Rozmówcy wracają do niedawnej przeszłości. Ze słów Kujdy wynika, że w projekt dwóch wież zaangażowany był wcześniej mec. Marcin Dubieniecki. To były mąż Marty Kaczyńskiej. W 2015 r. został aresztowany. Wyszedł na wolność w 2016 r., ale jest oskarżony o wielomilionowe nadużycia w PFRON. Zanim Dubienieckiego zwolniono, Kaczyński wystąpił do prokuratury z pytaniami o przyczynę tak długiego aresztu. PiS już rządził. Wystąpienie Kaczyńskiego miało charakter „interwencji poselskiej”.

Kujda: – Był rodzaj quasi-negocjacji z panem Dubienieckim. Tylko. Ale wszystko za zgodą pana Kaczyńskiego, i to nie były moje negocjacje. [Kaczyński?] Powiedział, że trzeba mieć z nim niewielki kontrakt, ale później byłem wzywany w tej sprawie do prokuratury. Tam było coś nie w porządku…

Dubieniecki i dwie wieże to tajemniczy wątek wymagający dopiero sprawdzenia. Częściowo opisał go „Newsweek”. Tygodnik twierdzi, że w 2011 r. Dubieniecki był „cichym wspólnikiem” spółki Srebrna Warsaw Tower (SWT). Też miała zbudować wieżowiec przy ulicy Srebrnej 16 w Warszawie. Jedynym udziałowcem była cypryjska firma Madujamo Group.

W rozmowach nagranych przez Birgfellnera rozmówcy zastanawiają się, czy Kujda pomoże przekonać prezesa i zarząd Srebrnej do inwestycji.

– Możesz być pewny, że masz część decyzji (poparcia?), a będziesz miał całość – mówi Kujda. – Która to część? – pyta Austriak. Kujda: – Moja żona.

Birgfellner: – OK, pana żona, więc mam pana i pana żonę po swojej stronie.

Kujda: – Całkowicie.

Rozmowy o prywatnym biznesie odbywają się w siedzibie NFOŚ. Birgfellner przychodzi do gabinetu Kujdy. Kujda rozmawia z nim o sprawach Srebrnej jako szef jednego z centralnych urzędów Polsce. – Powinieneś mieć świadomość, że jestem całkowicie za tym projektem, chciałbym wspomóc ten projekt, jak to tylko możliwe – mówi.

Do biura prasowego NFOŚ wysłaliśmy wczoraj w tej sprawie kilka pytań do Kazimierza Kujdy. Pytaliśmy:

            • w jakim charakterze prowadził w latach 2017-18 negocjacje biznesowe w sprawie budowy wieżowca na terenie nieruchomości spółki Srebrna
            • czy w swoim oświadczeniu majątkowym informował, że mimo rezygnacji z funkcji prezesa spółki Srebrna prowadzi w jej imieniu działalność oraz ustala ze swoją żoną p. Małgorzatą Kujdą decyzje spółki
            • czy uważa, że można godzić pracę szefa urzędu centralnego z pracą dla prywatnej spółki.

          Na odpowiedzi czekamy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *